środa, 14 lipca 2010

Wieczna gra 1

Otóż niedawno oświeciło mnie iż są już wakacje... nie dla wszystkich ale są. Dlatego postanowiła spróbować swych sił, w pisaniu opowiadań. Zależy mi na tym abyście czytali i komentowali, dlatego byłoby miło jakbyście to jednak robili :)

Mam nadzieję że mój pierwszy rozdział się wam spodoba :)

PS: Informuje że z powodu, że Sai nie ma nazwiska sama mu je wymyśliłam. Tak też będzie z resztą którzy go nie posiadają.


====


I. Miejska Legenda.


"Nawet jeśli wyryję sobie na mych dłoniach sens życia... i tak będę świadom, że to tylko pusty kwiat"


Naruto rozglądał się z ciekawością, po ogromnym dworcu kolejowym w Shinjuku. Był tu spory tłok, a na dodatek słyszał że to dworzec obsługujący największą ilość pasażerów na całym świecie, więc nie powinien być zaskoczony. Lecz mimo wszystko, było to niezwykłe przeżycie, znaleźć tyle ludzi w jednym miejscu. Dorastał w spokojnej wiosce, więc taki widok mógł wywrzeć na nim wrażenie. Drugą rzeczą która była dla niego niezwykła, to wiedza że dotarł tu sam, ponieważ ojciec wyjechał do Tokio parę dni wcześniej.

-Na-ru-to!- wyrwany z zamyślenia obrócił się do tyłu.

-Co?- przyjrzał się z zaskoczeniem, stojącej przed nim postaci. Był to brunet o bardzo jasnej karnacji, szczupły o czarnych oczach. -Sai?- Tak. Był to jego najlepszy przyjaciel Sai Souma. Nie widzieli się od gimnazjum, ponieważ wraz z rodzicami przeprowadził się do Tokio, ale utrzymywali kontakt. Z początku sms'owy, lecz gdy tylko Namikaze dostał laptopa mogli rozmawiać przez skype. Sai był dość oryginalną osobą, nie tylko z wyglądu leczy także i z zachowania, a mówiąc prościej jak na nastolatka był niesamowicie zboczony i obeznany w strefie intymnej, szczególną wiedzę posiadał na temat męskich skarbów. Ale był też szczery i otwarty, a nie dużo jest osób, z pokładem szczerości, jakie brunet posiada.

-Haha wątpisz w to?- uśmiechną się szeroko do starego przyjaciela.

-Daj spokój, nic a nic się nie zmieniłeś!- wyglądał tak jak kiedyś, lecz w doroślejszej wersji.

-Ty za to bardzo!- wesoło zrobił kółko w okół blondyna, oglądając go z każdej strony.- masz dłuższe włosy, i stałeś się mega ciachem, ale widzę że te lisie blizny dalej nie zeszły.

-Urodziłem się z nimi, więc jak miałyby zejść?- pacnął przyjaciela w czoło- mam ochotę coś zwiedzić!

-O tej godzinie?- zdziwił się Sai, prowadząc już blondyna do wyjścia- nie lepiej jutro?

-Ale jutro zaczyna się rok szkolny!

-Widzisz, to nauczka na przyszłości aby nie przyjeżdżać w ostatni dzień.

-Ech...- westchnął zrezygnowany.- ale przynajmniej chodźmy do Golden Gai!

-Dlaczego akurat tam?- zerknął na blondyna.

-Ponieważ to miejsce jest na mojej liście szerokiej liście "do zwiedzenia".- sądząc po minie Saia, nie palił się do tego pomysłu.- chciałem iść do j-fox...

Sai przez chwilę się zastanowił. Z dostaniem się do Yotsuya nie będzie większych problemów, więc dlaczego nie mieliby się przejść do Golden Gai? Lecz niestety było jedno "ale". To była jedna z dzielnic, w której pojawiała się miejska legenda, a byłoby niebezpiecznie natknąć się na niego.

-No dobrze, zresztą fajny bar w rockowych klimatach.

-Dziękuje!- Namikaze uśmiechnął się najpiękniej jak potrafił, po czym widząc że Sai też się uśmiecha ruszył za nim. Znał swoje atuty i wiedział, że jego uśmiech go nie zawiedzie. Naprawdę był podniecony, znalazł się w nowym miejscu... niezwykłym miejscu z taką liczbą tłumów! Różnorodnych osób! Od niewinnych i zakrytych po uszy, do prawie że gołych! Ludzie z różnymi charakterami i zainteresowaniami, łączą się w tym mieście zwanym- Shinjuku!

-Niesamowite miejsce.- powiedział podekscytowany, niekontrolowanie rozglądając się w różne strony. Wszędzie było jasno od bilbordów i ekranów na których leciały teledyski jakiś nieznanych mu muzyków.- nawet lepiej niż w mangach!

-Oczywiście, w końcu to Tokio. Pierwszy raz gdy tutaj przyjechałem też byłem wniebowzięty. Ale to z czasem minie. Dla kogoś kto tu mieszka parę lat, takie miejsce może stać się normą.

-Nie zniechęcaj mnie...- powiedział z żalem.

-Dobrze, dobrze.- uśmiechnął się szerzej widząc w dalszym ciągu uśmiechniętą twarz blondyna.

-Idziemy już z 20 minut, daleko jeszcze?- zapytał Namikaze, przerywając podziwianie, człowieka pomalowanego na niebiesko.

-Nie już jesteśmy, patrz.- wskazał palcem.

Naruto skierował wzrok w stronę która pokazywał i zobaczył budynek który przy wejściu miał tablice z napisem "J-Fox".

-Stary, weźmiemy kawę na wynos i zwiedzimy tą dzielnice? Obiecuje że potem zgodzę się iść do domu!- Naruto zatrzymał się przy wejściu do lokalu, spoglądając ukradkiem na bruneta.

-Sądziłem że napijemy się tylko czegoś, posiedzimy w barze i zaprowadzę cię do domu.- Sai stanął obok niego, strzepując jakiś lisić z kurtki.

-No tak... ale jednak wolę posiedzieć na zewnątrz...

-Ech... no dobra, dla ciebie wszystko- chciał poczochrać blondyna po włosach ale ten zrobił unik wystawiając mu język. Brunet dopiero teraz zauważył że byli tego samego wzrostu.- Usiądź na tamtej ławce i poczekaj na mnie.

-Okej!- Namikaze uśmiechną się promiennie i skierował w jej stronę. Sai zdążył już zniknąć z jego pola widzenia.

Nie było zimno, raczej letnio lecz na letnie dni to trochę dziwne, bo zazwyczaj niemiłosiernie grzało. Naruto ponowił swoje wcześniejsze zajęcie i zaczął się rozglądać, tutaj też było sporo ludzi. Większość trzymała się w grupkach i wesoło o czymś rozmawiała ze znajomymi, ale zdarzały się też pojedyncze osoby, możliwe że niektóre były trochę podpite. Naruto był głęboko wdzięczny Saiowi że nie zabrał go od razu do mieszkania. Nie powiedział mu tego, ale przyjechał tu w nie najlepszym humorze, a jedyną rzeczą jaka mogła by mu go poprawić było właśnie to. W domu by się jeszcze bardziej zdołował, ale tutaj obserwując ludzi mógł się odprężyć i nie myśleć o swoich problemach.
Dumał tak przez dłuższy czas, gdy po chwili usłyszał pisk.

-Kyaa!- jakaś licealistka piszczała wniebogłosy, wskazując na coś palcem- to on!

Wyrwany z zamyślenia zaczął się rozglądać aż znalazł powód tego krzyku. Widział już jego zdjęcie w necie. Właśnie przez ulice Shinjuku spacerował nie kto inny jak miejska legenda we własnej osobie, w towarzystwie swoich kompanów, którzy parli naprzód z dumnie podniesionymi głowami. Ale na nich się za długo nie patrzył ponieważ największą część jego uwagi przykuł właśnie brunet. Ludzie zaczęli nazywać go sharingan, dlatego że krążyła plotka, że jak brunet się wścieknie jego oczy błyszczą wściekłą czerwienią. W Tokio uchodził za najsilniejszego, chociaż dla Naruto to głupie, w tych czasach biegać z kataną i atakować kogo popadnie, ale każdy ma własny sposób na życie. Na żywo wyglądał o wiele lepiej niż na zdjęciach, dlatego też przestał się dziwić że chłopak ma tyle fanek. Dla Namikaze, brunet przypominał po części Saia, ale tylko z wyglądu. Miał przydługie czarne włosy i jak węgiel rażąco czarne oczy, był blady chociaż nie aż tak, jak jego przyjaciel, oraz miał figurę modela. Widać że bieganie z patyczkiem w ręku sprzyja figurze.

Krążyły plotki że siedział w poprawczaku i pokonał jednookiego trolla. Do tego drugiego można by było mieć wątpliwości. Największą i najbzdurniejszą pogłoską było to że posiadł całą moc supermena i ewoluowała tak, że nawet kryptonit nie był mu straszny, a do tego jego dziewczyną była Jessica Alba, i co noc tańczyła w jego kawalerce taniec godowy. Czego to ludzie nie wymyślą aby nie dodać trochę pikanterii.

Właśnie przechodzili koło Naruto gdy w tej samej chwili Sai wyszedł z baru. Ku zaskoczeniu blondyna "Sharingan" zatrzymał się spoglądając na Saia trzymającego dwa kubki kawy.

-Oya, oya kogo moje oczy widzą?- powiedział brunet nie ruszając się z miejsca.

-Uchiha...- wysyczał Sai.

-Moja wierna kopia, jaki to zaszczyt spotkać cię w takim miejscu. Cóż takiego sprowadza cię do tej dzielnicy?- rzekł z kpiną.

-Heh, wierz mi, żaden spełna i nawet niespełna rozumu człowiek, nie chciałby wyglądać jak ty. Albo raczej żaden facet nie chciałby mieć penisa, wielkości piłki do pingponga.- odgryzł się.

-Widzę że języczek cięty, ale uwierz mi że mój penis przerósłby twoje najśmielsze oczekiwania.

-Wątpię.- rzekł wymijając go i podając kubek Naruto. Dopiero teraz brunet go zauważył. Nie wyglądał jak typowy Japończyk, ale w tym mieście jest od groma podobnych osób. Lecz mimo wszystko w blondynie było coś wyróżniającego go spośród innych. Wydawał się jak najbardziej naturalny, jakby jego włosy o kolorze pszenicy były naturalne, jakby niebieskie oczy połyskujące dziwnym blaskiem były naturalne i jakby uśmiech który nie schodził mu z twarzy był naturalny. W oczach bruneta pojawiło się zainteresowanie.
Chcąc nie chcąc, chociaż bardziej nie chcąc, wyrwał się z zamyślenia, ponownie spojrzawszy na Saia.

-Widzę że dzisiaj będę miał nie małą rozrywkę.- znów dało się słyszeć w jego głosie kpinę.- Jesteś naprawdę irytujący Souma.

-Wzajemnie.- prychnął odwracając się do niego plecami, lecz Uchiha zamachnął się już, chcąc zadać mu bolesny cios. Lecz cios nie nastąpił. Spojrzał ze zdziwieniem na blondyna który zablokował jego atak.

-Tylko tchórz atakuje przeciwnika od tyłu.- powiedział ze złością nie ruszając się z miejsca. Sai szybko odwrócił się w jego stronę, orientując co się stało i wstrzymał oddech. Czerwonowłosa okularnica poszła w ślady bruneta, tak jak i dwójka pozostałych.

Uchiha lustrował niebieskie tęczówki blondyna, patrząc na niego nieopisanym wyrazem twarzy. Jeszcze nikomu nie udało się zablokować żadnego z ataków legendarnego Sharingana. Wszyscy ludzie którzy znajdowali się w pobliżu, przyglądali się temu zdarzeniu z wielkimi emocjami a sam Naruto pozostawiał niewzruszony, czuł adrenalinę jakiej nigdy w życiu nie czuł, nawet przy treningach kung-fu z dziadkiem Jirają.

-Co do Kurr...- dalej wpatrując się w blondyna, zrobił krok do tyłu.

4 komentarze:

  1. Pierwsza! XD
    Na początek podziękuję za komentarz do BC Groan : *
    Oya oya, parodiując Sasuke, co my tutaj mamy? Całkiem nieźle zapowiadającą się pisarkę mamy :) Lubię twój styl, od razu widać, że czytasz dużo książek. Podczas czytania miałam wrażenie, że piszesz bez wysiłku. Opisy jak dla mnie w porządku, Sai z manią na punkcie penisów - bezcenne XD
    Parę razy zdarzyło ci się zapomnieć 'ł' na końcu czasownika w czasie przeszłym dokonanym (vide 'usmiechną'), ale widziałam, że gdzie indziej piszesz poprawnie, więc myslę, że to zwyczajna literówka :) A zwracam na to uwagę, bo to wręcz nagminnie spotykany błąd na blogach, naprawdę nie wiem, skąd się bierze, bo to nic trudnego do zapamiętania, żaden problem typu 'u' czy 'ó', naprawdę. Do tej pory milczałam i nie wytykałam nikomu tego w komentarzu. Mam nadzieję, że się nie wystraszyłaś ^^ U ciebie naprawdę pod tym względem jest w porządku.
    Nie mogę powiedzieć narazie nic odnośnie fabuły, jedna notka to trochę za mało.
    Powiem tylko, że miałam jedno wielkie WTF? na twarzy, gdy przeczytałam to: "Ludzie zaczęli nazywać go sharingan, a w Tokio uchodził za najsilniejszego, chociaż dla Naruto to głupie, w tych czasach biegać z kataną i atakować kogo popadnie, ale każdy ma własny sposób na życie." Normalnie ---> XDDDD I tylko takie "ale o co chodzi?" się tłucze po głowie. Naprawdę, jestem ciekawa kim okaże się być Sasuke, bo w tak młodym wieku latać po mieście z mieczem i na dodatek zostać obwołanym legendą... to trzeba być kimś XD No i ciekawa jestem, skąd zna Saia.
    Pozdrawiam serdecznie i weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, przyznam, że mimo, że nie lubię w książkach, czy opowiadaniach atmosfery wielkiego miasta, to u Ciebie to jakoś przechodzi. Naprawdę nieźle piszesz i podoba mi się, jak wykreowałaś Sasuke i Naruto. Cóż, mam nadzieję, że będziesz często dodawała nowe rozdziały. Już nie mogę się doczekać : )

    Roselani.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ahh...zapowiada się na ostre konkurowanie xD
    Te plotki mnie zabiły, wierz lub nie, ale leżałam na ziemi śmiejąc się xddd
    Sasuke niepokonany i Naruto, który mu dorównuje. To zestawienie, może przerodzić się w coś naprawdę interesujacego, i mam nadzieję, że nie zawiedziesz moich oczekiwań.
    Po mimo, że jest dopiero jeden rodział wkradałaś mi się w łaski, a musić wiedzieć, że lubię czytać opa na wysokim poziomie, tak więc jestem wymagającą czytelniczką xDD Brakowało mi trochę przecinkow, popracuj nad tym ^__^ A ogólnie to masz ładny styl i tak gładko się czytało x3

    Dziękuję bardzo za komentarza i zaproszenie. Było warto tu wpaśc.
    Dodaje cię do linków.

    I jak byś mogła, to z powodu mojego lenia powiadamiaj mnie:
    GG:7541773
    albo
    aders bloga znasz

    Buziole ;**

    Megami-sama

    OdpowiedzUsuń
  4. I mnie tutaj przywiało ^^
    Widzę, że zaczynają się pojawiać ciekawe opowiadania z SasuNaru. Bardzo mnie to cieszy. Zdecydowanie muszę Cię pochwalić za styl. Mimo kilku uchybień interpunkcyjnych nie odczuwa się dyskomfortu w trakcie czytania. Brawo! Sasek jako miejska legenda hmm to zdecydowanie do niego pasuje. Końcówka bardzo mi się spodobała, jestem ciekawa jak rozwinie się ta historia. Masz talent! Wykorzystuj go jak najrozsądniej :)
    Pozdrawiam serdecznie!
    *poszła pobiegać z patyczkiem, bo to ponoć sprzyja figurze XD*

    OdpowiedzUsuń